Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pedagog pomaga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pedagog pomaga. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 marca 2014

Na takie wiadomości nie byłam gotowa

Pisać do mnie można zawsze, staram się odpisywać na wszystkie maile. Część z wiadomości zawiera informację (zgodnie z moją prośbą), że mogę upublicznić na blogu treść pytania wraz z odpowiedzią. I dostawałam już pytania od au pair, rodziców czy studentów. Ale, że stanę się "mailem zaufania" dla nastolatków się nie spodziewałam :) Nie ma sprawy, zawsze chciałam pracować w telefonie zaufania - poważnie! :)

Oto wiadomość od K.:

Mam pytanie i nie mam się kogo poradzić. Mam takiego chłopaka w klasie, któremu się podobam, ale nie chce z nim chodzić. Wszystkie koleżanki się temu dziwią, bo wszystkie mają chłopaków. Nie rozumieją, że on mi się nie podoba tylko ja jemu. Zacząć z nim chodzić? Możesz to wrzucić na bloga tylko proszę odpisz mi. Tylko nie podawaj mojego meila. Nie chce żeby ktoś mnie rozpoznał po nim.

Odpisałam K. prywatnie, a z treści powyżej usunęłam osobiste wątki. Nie chcę tu wrzucać odpowiedzi, bo zrobi się z tego taki kącik porad Bravo. Bycie pedagogiem zobowiązuje także ja widać do pracy po godzinach :) Aż z sentymentem po przeczytaniu tej wiadomości wróciłam myślami do czasów, kiedy takie problemy były tymi jedynymi :) 

http://tstoaddicts.files.wordpress.com/2013/10/5th_grade_classroom.jpg
http://tstoaddicts.files.wordpress.com/2013/10/5th_grade_classroom.jpg


Myślę, że K. to czyta, więc możecie w komentarzach  wpisać trochę swoich wspomnieniach z czasów nastoletnich i presji rówieśniczej. A może krótka wiadomość do 13-letniej samej siebie? :)

piątek, 31 stycznia 2014

Niezbędnik Au Pair

Przygotowałam zbiór linków, które mogą się Wam przydać na początku przygody, jaką jest bycie Au Pair :)


Gdzie szukać rodziny, gdy nie chcemy korzystać z agencji? 


 Przykładowe aplikacje, listy, filmiki



Przykładowe prezenty dla Host Family



Przykładowe zestawienie kosztów


O tym, że nie ma gwarancji dostania wizy


Dlaczego warto zostać AuPair? 


Jak przygotować się do bycia AuPair?

Polskie Forum AuPair


Zbiór blogów AuPair


 Gdy macie problem z HostKids, zawsze możecie poprosić o poradę Pedagoga ;)


http://www.keepcalmandposters.com/posters/42050.png
 Źródło: http://www.keepcalmandposters.com/posters/42050.png

czwartek, 23 stycznia 2014

Pomocy! Dziecko kradnie moje rzeczy!

Odpowiedź na pytanie, od jednej z Au pair:  

Co zrobić, gdy dziecko wynosi z mojego pokoju rzeczy, które należą do mnie?

Robisz porządek w pokoju dziecka, razem z nim wrzucasz pluszaki do pudła i nagle dostrzegasz wśród nich swój błyszczyk. Myślisz Ok, pewnie wypadł mi z kieszeni, gdzieś tu, w pokoju i z rozpędu wrzuciliśmy go do pudła. Kilka dni później za książkami malucha znajdujesz swoją ładowarkę, w kolejnym tygodniu zdjęcie Twoje i Twoich przyjaciół, które, jak byłaś niemal pewna spadło za łóżko i zapomniałaś go wyciągnąć. Dodajesz dwa do dwóch i w zasadzie jesteś pewna, ze te przedmioty nie znalazły się w pokoju dziecka przypadkowo. Co robić?


Disney Mermaid ViewMaster Gift Set -...:
Źródło:http://weheartit.com/entry/97567757/search?context_type=search&context_user=gagtoysy&query=toys

Po pierwsze – musisz wiedzieć, że dziecko w wieku dwóch, trzech, a nawet czterech lat nie do końca zawsze rozumie pojęcie własności prywatnej i kradzieży. Bierze i bawi się tym, co mu się podoba – nie wie czym różni się rzecz wspólna od własnej. (Chyba, że chodzi o jego ulubiony samochodzik, wtedy z pewnością usłyszysz – oddaj, to moje ;) )

Starsze dziecko przywłaszczając sobie cudzą rzecz już wie, że jest to coś niedozwolonego - coś co spotka się prędzej czy później z reakcją kogoś dorosłego. Może próbować w ten sposób zwrócić uwagę rodziców lub Twoją na siebie – jak wiadomo, reakcja negatywna jest dla dziecka lepszą reakcją niż brak jakiejkolwiek reakcji i zainteresowania.

Nastolatki mogą  podbierać Ci rzeczy, bo mogą Ci po prostu zazdrościć danej rzeczy. Może masz fajne kosmetyki, a rodzice zabraniają nastolatce nawet zabaw z makijażem w domu? 

W przypadku maluchów, bardzo ważne jest nie nazywanie tego zjawiska kradzieżą. Nie do końca może ono sobie zdawać sprawę z istnienia własności prywatnej, ale słowo złodziej i kradzież ma już dla niego negatywny wydźwięk. Wiecie...zabawa w policjanta i złodzieja, czy przykłady z bajek.  

Jak więc postępować? Standardowo – rozmową. Nic odkrywczego, wiem, ale to właśnie jest najskuteczniejsze. Uświadom dziecku, że osobie, której giną rzeczy jest przykro. Możesz odwołać się do uczuć, jakie powstałyby, gdyby zniknął np.  jego ulubiony miś lub gra komputerowa. I na koniec - nie panikujcie na zapas - maluchy raczej z tego wyrastają ;)

Waszym maluchom zdarza się coś podbierać? Może przyniosły kilka razy coś nie swojego z przedszkola czy szkoły?


PS. Miałam taki zabawkowy projektor (oczywiście nie z Małą Syrenką) w dzieciństwie - aż mi się buzia uśmiechnęła na jego widok ;)

czwartek, 2 stycznia 2014

Odpowiedź na pytanie: Skąd...?

Skąd czerpać wiedzę o rozwoju dziecka?

Dostałam maila z pytaniem. Dziewczyna, przyszła au pair, mająca doświadczenie z dziećmi 5+, chce pogłębić swoją wiedzę i doświadczenie, żeby mieć większe szanse na znalezienie rodziny. Rozważa wolontariat w domu dziecka, ale zanim się zgłosi chciałaby trochę poczytać. Zastanawia się co i jak :)

No to tak: Po pierwsze, jeżeli chce się nabyć doświadczenie z maluchami polecam na początek wyrobienie sobie książeczki sanepidowskiej (takiej jaka jest potrzebna do podjęcia pracy np. w sklepach spożywczych) - czasami jest wymagana.

Ponadto, trzeba się rozejrzeć, czy w okolicy istnieje jakiś dom małego dziecka, w którym potrzebują zielonych wolontariuszy. Pracy jest tam na tyle czasami, że szkolenie kogoś może być zbyt czasochłonne. Jeżeli nie ma w okolicy domy małego dziecka, to może pogotowie opiekuńcze? Jeżeli obydwie opcje odpadną, zawsze możemy zapytać się w najbliższym żłobku, o możliwość odbycia praktyk.

Skąd natomiast czerpać wiedzę o rozwoju dziecka? Polecam na początek podręczniki akademickie. Czasopisma dla przyszłych matek/matek małych dzieci zawierają bardzo dużo niepotrzebnej dla przyszłej au pair wiedzy - o rodzicielstwie bliskości czy przygotowaniach do porodu. 

Przede wszystkim polecam jednak, po nabyciu jakiegokolwiek doświadczenia wolontaryjnego pracę w charakterze nianii w Polsce - przed wyjazdem. Nie każdy jest stworzony, mimo chęci do pracy z maluszkami. To bardzo odpowiedzialne i satysfakcjonujące zajęcie, ale czasami też...nudne. Rzadko jest spontanicznie, trzeba się trzymać ustalonego przez maluszka rytmu dnia. Nie każdy będzie zadowolony.

Ja najbardziej lubiłam chyba, jeżeli chodzi o samą rozwojówkę tą pozycję:

http://ksiazka48.pl/image/psychologia-rozwoju-czlowieka-tom-2-harwas-napierala-barbara-trempala-janusz-179449.jpg
Źródło:http://ksiazka48.pl/image/psychologia-rozwoju-czlowieka-tom-2-harwas-napierala-barbara-trempala-janusz-179449.jpg

A jak wyglądało Wasze zdobywanie pierwszych doświadczeń w pracy z dziećmi?

czwartek, 5 grudnia 2013

Ja się tylko masturbuje - spokojnie, to nic strasznego

Dostałam maila co zrobić, gdy dziecko, maluszek się masturbuje. Temat trudny. Rzadko poruszany, a młoda niania/ au pair, zwłaszcza ta niedoświadczona często nie wie co robić.

Po pierwsze: masturbacja maluszka nie jest jasnym, jednoznacznym objawem tego, że dziecko jest/było molestowane. To naturalna reakcja dziecka na poznawanie własnego ciała. Dziecko dotykając się (ewentualnie czując dyskomfort pieluszki) zauważa, że dotykanie pewnych części ciała sprawia mu przyjemność. Owszem zdarza się, że masturbacja jest próbą rozładowania napięcia powstałego w wyniku długotrwałego stresu lub występuje po molestowaniu. W większości jednak przypadków, dziecko po prostu bada i poznaje własne ciało.  Nie jest to w żadnym wypadku szkodliwe dla dziecka. Jednak, jeżeli zachowanie takie się powtarza, należy dążyć do tego, aby nawyk się nie utrwalił.

                               Źródło: http://khicity.files.wordpress.com/2010/09/sleepingbaby.gif


Jak to zrobić? Bardzo prosto. Gdy tylko zauważamy np. pocieranie się małej dziewczynki o misia odwracamy jej uwagę. Albo ulubioną zabawką, albo spontanicznym tańcem/śpiewem. Czymkolwiek, co spowoduje skupienie się uwagi dziecka na czymś innym. 

Nie wolno natomiast reagować negatywnie karcąc dziecko i wzbudzając w nim poczucie winy.
Jeżeli nawyk zostanie już utrwalony, powtarza się bardzo często i wpływa na inne czynności dziecka, skontaktować należy się z psychologiem.



Dostaje od Was bardzo dużo maili. Większość z nich zawiera dużo osobistych szczegółów dot. Was lub Waszych host rodzin. Mimo, że początkowo zakładałam, że na każdego maila będę odpowiadać publicznie. Jeżeli jednak mail jest osobisty odpisuje bezpośrednio, dlatego bez obaw, możecie śmiało pisać - chętnie Wam pomogę :)

niedziela, 1 grudnia 2013

Cyklicznie. Wprowadzam trochę organizacji na blogu.

Poniedziałki od dziś będą książkowe. Weekendy lifestylowe. W środę pojawiać się będzie linkownia, z ciekawymi linkami z sieci. Pozostałe dni pozostają pedagogiczne :)

Co Wy na to?

Zaraz zabieram się do czytania książki Święty Psychol. Zachęciła mnie zajawka.

Jan Hauger przeprowadza się do miasta na zachodnim wybrzeżu Szwecji, aby rozpocząć pracę jako opiekun w przedszkolu. Nie jest to jednak zwykłe przedszkole. Chodzą do niego dzieci rodziców mieszkających tuż obok — w murach Kliniki Świętej Patrycji, szpitala psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze. Miejscowi mówią na niego krótko: Święty Psychol.
Co jakiś czas Jan przeprowadza dzieci podziemnym przejściem na spotkania z rodzicami. Jest oddanym i lubianym opiekunem, ale ma swoje sekrety. Nikomu nie wyjawił prawdziwej przyczyny, dla której starał się o tę posadę… Święty Psychol to mroczna historia miłosna i mrożący krew w żyłach thriller psychologiczny.

                       Źródło opisu i zdjęcia :http://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/swiety-psychol

Zaintrygowani tak samo jak ja?

środa, 27 listopada 2013

Skąd wiadomo, ze praca z dziećmi to moje powołanie? Kiedy człowiek odkrywa, że „to” jest jego pasją?

Od zawsze chciałam pracować z dziećmi. ZAWSZE.

Już w podstawówce przyglądałam się Pani Nauczycielce (myślę w tej chwili o klasach I-III) i byłam zafascynowana tym, że całe życie można uczyć kogoś podstaw liczenia, czytania i pisania. Czegoś, co jest później przez te osoby wykorzystywane przez całe życie. Później nastawiłam się na mniejsze dzieciaki. Różnego rodzaju wolontariaty, jeszcze przed ukończeniem magicznej 18, która dawała mi prawo do podpisywania umów, odbywałam z przedszkolakami. Jeszcze później ukierunkowałam się na szkolę podstawową, ale jednak nie na wcześniej wymarzone nauczanie początkowe. Z tego zrezygnowałam.

Uwielbiam nadal tą grupę wiekową, ale nie czułabym się dobrze przeżywając każdy dzień z moją grupą, aby po trzech latach pożegnać ją bezpowrotnie. Nie twierdzę, że nie zrobię kiedyś studiów podyplomowych z nauczania zintegrowanego. Ale z całą pewnością jeszcze nie teraz. 

                                            Źródło:http://mstaylorsclass.com/mm8_kids1.gif


Jedno jest  natomiast pewne. Mając pracować z dziećmi, mogę pracować za naprawdę niską stawkę. Ba, mogę pracować za darmo. I robię to. Bardzo często. Stąd wiem, że to moje powołanie.

Kiedyś gdzieś usłyszałam (tudzież przeczytałam), niestety nie mam pojęcia gdzie, że pracować powinno się tylko na takim stanowisku, jakiego gotowi bylibyśmy się podjąć za darmo. Wiadomo, w obecnych czasach nie jest to możliwe. Ale gdzieś wewnętrznie się z tym zgadzam.

Z blogowej przestrzeni, znam dwójkę pedagogów. Ich także poprosiłam o parę słów. Chciałam wiedzieć, kiedy oni poczuli, że praca z dziećmi jest ich powołaniem, pasją, życiowym wyborem. A teraz czytajcie uważnie - bo warto.

Paulina, czyli Młody Pedagog odpowiedziała:
O pracy z dziećmi marzyłam już od... odkąd pamiętam. Nie chodziłam jeszcze do szkoły, a już organizowałam pluszowym zabawkom lekcje. Myśl o nauczaniu (geografii lub klas 1-3 szkoły podstawowej) towarzyszyła mi do końca liceum. Dopiero podczas rocznej przerwy między maturą a studiami zdecydowałam się na pedagogikę rodziny i pracę z dziećmi w innych niż szkoła placówkach.

Jak widzicie, nie tylko ja czułam chęć bycia nauczycielem będąc sama dzieckiem ;) Na bloga Pauliny zapraszam tutaj : http://mlodypedagog.blogspot.com/ Czytając go dowiecie się, jak to jest codziennie mierzyć się ze swoimi marzeniami ;)

Drugą blogerką jest Ania z http://www.aniamaluje.com/ 
Tłumaczenie czegoś młodszym zawsze sprawiało mi radość. Być może dlatego, że od wczesnego dzieciństwa zawsze miałam starszych kolegów, więc pewnie był to jakiś wzorzec ;-) Mam 10 lat młodszą siostrę, naturalne więc było to, że czasami pod moim okiem bawiła się czy uczyła (np. czytać). W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że wymyślanie zabaw, zajęć, i organizowanie czasu mojej siostrze czy innym dzieciom daje mi wielką przyjemność i sprawia radość. Czułam się wtedy nabuzowana dobrą energią. Moment przełomowy był wtedy, kiedy wpadłam w odwiedziny do koleżanki która nie mogła wytłumaczyć młodszemu bratu zadania z matematyki. Usiadłam więc koło niego i mu wytłumaczyłam. Złapał w lot. Dopiero kiedy koleżanka mi to uświadomiła, stwierdziłam, że tak, rzeczywiście, jestem w nauczaniu dobra, lubię to robić, sprawia mi to przyjemność... I tak się to potoczyło ;-)

Czujecie tą pozytywną energię?  Mi osobiście wydaje się, że już samo pisanie o dzieciach sprawia Ani przyjemność :)

Po dzienną dawkę radości zapraszam od Ani, zapraszam na: http://www.aniamaluje.com/

A Wy? Pracujecie z dziećmi? Kiedy poczuliście, że to Wasze powołanie? A może nie pracujecie w tym zawodzie, ale kiedyś przemknęło Wam to przez myśl? ;)

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...