Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pedagogicznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pedagogicznie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 kwietnia 2014

Niebiesko

Jeżeli zastanawiałeś się dlaczego 2 kwietnia wszędzie można było spotkać jakoś nienaturalnie dużą ilość koloru niebieskiego - podpowiem Ci - chodzi o autyzm, a dokładniej Światowy Dzień Świadomości Autyzmu.

Źródło:http://www.autismspeaks.org/news/news-item/6-amazing-photos-global-landmarks-going-blue-autism-awareness

Na całym świecie organizowane są akcje mające zwrócić uwagę na problem. I na zwracanie uwagi na wczesne zachowania dzieci, które mogą być objawami autyzmu. Budynki podświetlane są na niebiesko, ludzie wypuszczają w niebo niebieskie balony. I blogi też były niebieskie.

Co mnie najbardziej urzeka w akcjach takich jak np. wypuszczanie balonów? Rodzice. A dokładniej możliwość ich spotkania i działania we wspólnej sprawie. Nie od dziś wiadomo, że gdy rodzi Ci się niepełnosprawne dziecko tracisz kilka % znajomych - odsuwają się, bo albo nie wiedzą jak zareagować (taki mechanizm obronny) albo na wszelki wypadek uciekają jak najdalej, aby czasem nie zostali poproszeni o pomoc. Zostają prawdziwi przyjaciele. I mimo, że mówi się stereotypowo, że bardzo często ojcowie odchodzą i zostawiają matkę z dzieckiem, trzeba pamiętać, że nie wszyscy tak robią - część ojców bierze dużo nadgodzin czy drugi etat, żeby zapewnić wszystkie niezbędne rzeczy żonie i dziecku. O tych, którzy odchodzą nie warto się wypowiadać.

Bardzo często rodzice dzieci niepełnosprawnych uważają, że tylko inny rodzic chorego dziecka w pełni je zrozumie. I tym sposobem tworzą się różnego rodzaju grupy wsparcia, stowarzyszenia, gdzie oprócz dyskusji o metodach pracy z dzieckiem, formach dofinansowania itp. pojawia się życie towarzyskie. Najnormalniejsze w życiu spotkania z przyjaciółmi, pikniki, wypady za miasto czy do kawiarni. I to bardzo lubię obserwować - miejsce, gdzie rodzice mogą bez obaw i ze zrozumieniem innych mówić o swoich obawach, lękach i codzienności. 


O niepełnosprawności było jeszcze tu - klik, i tu - klik.

wtorek, 18 marca 2014

Nauczycielka na portalu randkowym

Strasznie dziś głośno w mediach o tym, że 16-latek z Jastrzębia mścił (medialne groźne słowo) się na swoich nauczycielkach za złe oceny podszywając się za nie na portalach randkowych. Słyszeliście o tym? Jeśli nie, a jesteście zainteresowani możecie doczytać o tym np. tu - klik.

W każdym razie nauczycielki zgłosiły sprawę policji zaraz po tym, jak odkryły, że ktoś się pod nie podszywa, co oczywiście nie było trudne przy umieszczeniu przez chłopaka zdjęć nauczycielek. Chłopaka czeka sąd rodzinny.

I od razu naszły mnie refleksje - czy to aż tak poważne wykroczenie, że sprawę trzeba było zgłaszać policji? Czy nie można było grzecznie dać znać właścicielom portalu randkowego, że profil jest fikcyjny i ktoś się pod kogoś podszywa, co jak się domyślam ma miejsce dość często w tego typu portalach? Wszak nauczycielki były trzy, więc można było wykluczyć, że to siostra, którejś z nich próbuje ją (mniej lub bardziej skutecznie) z kimś umówić na randkę.

http://img.pandawhale.com/post-32195-bart-simpson-computer-springfa-8sYb.jpeg
http://img.pandawhale.com/post-32195-bart-simpson-computer-springfa-8sYb.jpeg

Chwila refleksji (dość krótka) i wiem co zrobiłabym ja. Po pierwsze napisałabym prośbę do portalu o zamknięcie fikcyjnego profilu. Po drugie, w szkole trzeba byłoby zrobić apel i poruszyć ten temat z zaznaczeniem ewentualnych konsekwencji takich działań w przyszłości. Po trzecie, temat ten należałoby poruszyć na zebraniu z rodzicami - nie po to, aby przeszukali komputery i historię internetową swoich pociech (co oczywiście też można byłoby zasugerować), ale po to, aby wyjaśnić, że ewentualne listy miłosne skierowane w stronę tatusiów, były żartem/zemstą, czy jak chcecie to nazwać.

Osobiście nie zgłaszałabym w pierwszej kolejności sprawy policji. Są gorsze rzeczy, które zbuntowany i obrażony za złe oceny nastolatek mógłby zrobić i za te gorsze rzeczy należy się nadzór kuratora, który pewnie ów młodzieniec dostanie. Za profil randkowy sąd się według mnie nie należy. Szczególnie, że potrafię sobie wyobrazić, jak  mogłaby wyglądać reakcja szkoły (nie tej konkretnej, ale ogólnie), gdyby chłopak założył konto randkowe swojej rówieśnicy i rodzice dziewczyny chcieliby zgłosić sprawę policji. Pewnie zostaliby odwiedzeni od tego pomysłu, uspokojeni i zapewnieni o apelach pouczających młodzież o zachowaniu w internecie i kradzieży tożsamości.

W żadnym wypadku nie potępiam tych nauczycielek za ich wybór zgłoszenia sprawy na policję - mają przecież one w 100% prawo do ochrony swojego dobrego imienia. Mówię tylko, że ja bym tego nie zgłosiła, bo według mnie, nie tędy droga.

A jak Wy byście zareagowali?

czwartek, 13 marca 2014

Stwórz mail zaufania

Jeżeli pracujesz z dziećmi powyżej 7 roku życia lub młodzieżą - zrób to. Czekanie na to, aż dziecko czy o zgrozo nastolatek zgłosi się z problemem do pedagoga z własnej woli może spowodować, że zaczniesz przypominać eksponat szkieletu z sali przyrodniczej.

💚
Źródło:http://weheartit.com/entry/106041391/search?context_type=search&context_user=go_away_ew&page=7&query=die

Założenie nowego adresu e-mail to kwestia 5 minut. Wywieszenie informacji, że dzieciaki mogą anonimowo pisać o swoich problemach to 1 minuta. I niech na myśl, nie przychodzą Ci skrzynki pocztowe wystawione przed drzwiami pokoju nauczycielskiego - nie dość, że dziecko nabawi się dodatkowego stresu, że ktoś je zoabczył w trakcie wrzucania liściku, to niby jak masz mu na ten list odpowiedzieć jeśli się w jakiś sposób nie podpisze? Anonimowość daje dzieciom komfort.

Jeżeli jesteś au pair i masz po opieką dzieci w podobnym wieku (np. 10 i 11) również możesz to rozważyć - odpowiednio modyfikując i np. prosząc dzieci, aby wysyłały Ci ocenę każdego dnia - co im się podobało lub nie podobało. Daj mi pewność, że za wyrażenie negatywnej opinii nie będą poniesione żadne negatywne konsekwencje, ale omów z nimi najpierw "regulamin" maili - zero wulgaryzmów, konstruktywna krytyka itp.

Pomysł jest raczej skierowany do nauczycieli/wychowawców/pedagogów niż au pair, ale jeśli odpowiednio się przygotujesz dlaczego nie? Wiek dzieci musi być jednak podobny, aby dać im namiastkę anonimowości - co jak co, ale zauważysz różnicę w mailu od  8-latka i 12-latki ;)

Wróćmy jednak do maili zaufania w placówkach, a nie dla au pair. Jeżeli to takie proste, to dlaczego nie jest aż tak powszechne?

To smutne, ale nauczycielom się nie chce. To dodatkowa praca, która nie jest wynagradzana, bo nikt nie zmieści się w swoich godzinach z odpisywaniem na wszystkie wiadomości. Bo odpisać trzeba na każdą jedną - coś co dla dorosłego może wydawać się drobnostką, dla dziecka może być kwestią życia i śmierci. Trzeba poświecić temu czas i serce. Nie można ignorować żadnej prośby o radę i odpisywać regularnie. Chciałabym, żeby się niektórym chciało, tak jak się nie chce.

A co Wy myślicie o takim rozwiązaniu? Jest częste?

niedziela, 23 lutego 2014

Rodzeństwo idealne

Relacje między rodzeństwem mogą być różne. Mogą się oni kochać lub nienawidzić. Zastanawialiście się kiedyś od czego to zależy? Z pewnością od różnicy wieku i płci rodzeństwa.

Nie ma jednak reguły mówiącej o tym, że im większa lub mniejsza różnica wieku tym lepszy lub gorszy kontakt między rodzeństwem. W największym stopniu relacje te zależą od rodziców i ich sposobu dbania o relację między dziećmi.

http://static.parade.condenast.com/wp-content/uploads/2013/06/simpsons-cover-ftr.jpg
Źródło:http://static.parade.condenast.com/wp-content/uploads/2013/06/simpsons-cover-ftr.jpg

Rodzice nie mają jednak żadnego wzoru postępowań - muszą być elastyczni i reagować na każdy sposób zachowania dzieci. Młodsze z dzieci może być zafascynowane starszym i próbować go naśladować, może także zachowywać się zupełnie inaczej, aby zwrócić na siebie uwagę rodziców. Rodzeństwo może rywalizować o uwagę rodziców, lub wypracować wspólną linię działania w celu uzyskania jakiegoś rodzaju korzyści. Jeżeli dzieci jest więcej niż dwoje ich relacje stają się jeszcze bardziej złożone i rodzice muszą poświęcać obserwowaniu ich jeszcze więcej uwagi. Nie jest również tak, że rodzeństwo idealne to takie, które w ogóle się ze sobą nie kłóci. Kłótnie uczą dzieciaki wypracowywać kompromis, pomagają w nauce rozpoznawania emocji drugiej osoby, co przekłada się później na kontakty z ludźmi spoza rodziny.

Złote zasady postępowania gwarantujące sukces, czyli rodzeństwo będące przyjaciółmi przez całe życie, nigdy nie powstaną. Może jednak na podstawie Waszych przykładów rodzice, obecni i przyszli, będą wiedzieli co wzmacniać, a czego unikać?

Masz rodzeństwo? Napisz jakie masz z nim relację i co według Ciebie spowodowało, że macie taki, a nie inny kontakt.

Jesteś rodzicem? Napisz jak dbasz o rozwój relacji między swoimi dziećmi.

Jesteś Au Pair lub opiekunką? Obserwujesz rodzinę, u której pracujesz i wiesz jakie są plusy i minusy takiego, a nie innego traktowania rodzeństwa? Opisz je!

Opis swojej historii wyślij na pedagogpomaga@gmail.com z dopiskiem: Wyrażam zgodę na publikację przesłanego tekstu na blogu pedagogpomaga.pl

Twojej historii poświecę osobny post. Podpisać oczywiście możesz się swoim blogiem, dodając kilka słów o jego tematyce. Razem stworzymy coś przydatnego rodzicom, a przy okazji zareklamujesz swoje miejsce w sieci :)

Podoba Wam się ten pomysł?

piątek, 14 lutego 2014

Pilnujcie swoich dzieci...kupię dziecko za lizaka

W Malezji bardzo często zgłaszane są zaginięcia dzieci. Oto kampania społeczna, a raczej wynik eksperymentu przeprowadzonego w centrum handlowym. Uniwersalizm światowy widoczny gołym okiem - klik.

Niestety bardzo często widzę dzieci puszczone samopas. I nie chodzi mi tu o zabawę pod blokiem - ta często, wbrew pozorom, bywa nadzorowana  z okna, ale o miejsca zatłoczone, czy te w których powinno zachować się zdrowy rozsądek. W tym tygodniu przykładowo widziałam w autobusie panią z na oko 6 letnimi bliźniakami, które wbiegły do autobusy innym wejściem niż mama, oczywiście dość długo zastanawiając się, które drzwi wybrać. Wybór wszak trudny, i jedne drzwi kuszą, i drugie nęcą - najlepiej więc wbiec jednymi wybiec i wypróbować te drugie. Mama była już w środku i średnio martwiło ją, że jej dzieci są zwyczajnie małe. Oczami wyobraźni już widziałam jednego z chłopców zostającego samotnie na przystanku... Jedni zastanawiają się, gdzie jest Trynkiewicz i nie wypuszczają dzieci na zwewnątrz, drudzy są aż za nadto spokojni. Może złoty środek?

Ja nigdy nie miałam problemu z nieuwagą ( na szczęście!). Jestem raczej z tych, którzy dmuchają na zimne. Po latach dotarło do mnie, że miałam tak od zawsze - predyspozycje zawodowe ;)


Swirls 
Źródło:http://weheartit.com/entry/100274646/search?context_type=search&context_user=Sally_Mirae&query=lollypop

Lizak z notatką podziałałby też na Was, czy jesteście ostrożni bez przypomnień?

sobota, 8 lutego 2014

Nauczyciel kazał pobić ucznia

Jakiś czas temu głośno było o pewnym raperze, który niefortunnie (mniej lub bardziej) krzyknął ze sceny Wiecie co z nim zrobić, w rezultacie czego jeden z uczestników koncertu został dotkliwie pobity. Kojarzycie, prawda? Ewidentne nadużycie faktu, że jest się dla kogoś autorytetem. 

Potraficie wyobrazić sobie analogiczną sytuację w szkole? Kiedy to nauczyciel zachęca swoich podopiecznych do pobicia jednego z uczniów?

Ja nie potrafiłam, póki nie natrafiłam na ten artykuł. 

Chłopiec pobity przez kolegów 
Źródło:http://wiadomosci.onet.pl/chiny-nauczyciel-kazal-pobic-ucznia-bo-nie-odrobil-pracy-domowej/vrbnx

Nauczyciel w Chinach kazał pobić ucznia w ramach kary. Świat się kończy. Już nawet nie wymierzył kary sam, a wyręczył się innymi dziećmi.
Zdaje sobie sprawę, że na świecie dzieją się różne tragedie. Mam świadomość, że kary fizyczne są wymierzane dzieciom zbyt często niż powinny. Ale nakłanianie innych dzieci do przemocy wobec siebie wzajemnie mnie przeraża. Nie umiem sobie wyobrazić motywu nauczyciela. On sam tłumaczył, że takie działania mają pozytywny efekt w wynikach w nauce...


Ta sytuacja miała miejsce już jakiś czas temu. Słyszeliście o niej? Co sądzicie o nadużywaniu faktu bycia dla kogoś autorytetem?

czwartek, 6 lutego 2014

Prześwietlenie pedagogiki I

Zgodnie z zapowiedzią krótka charakterystyka studiów pedagogicznych. Wszystko oczywiście opisane subiektywnie. Na pierwszy ogień idzie najpopularniejszy, według mnie, kierunek jakim jest edukacja wczesnoszkolna.

Czy warto studiować akurat taka specjalność? Według mnie tak - jeśli ma się ku temu odpowiednie predyspozycje. Przede wszystkim powinno się mieć anielską cierpliwość i nie nużyć się powtarzaniem czynności - bo mimo, że pracując z dziećmi każdy dzień jest inny, to jednak będąc wychowawcą klas I-III zakładamy, że przez wiele lat będziemy powtarzać ten sam schemat. Jeżeli więc, wiesz, że nie stracisz cierpliwości po 5 latach pracy i sfrustrowany nie zaczniesz krzyczeć na dzieci, dlaczego jeszcze nie potrafią napisać poprawnie literki S - możesz brać ten kierunek pod uwagę. Jeśli nie lubisz rutyny - odpuść sobie. Bo o ile będąc nauczycielem języka polskiego możesz dać się ponieść i zadawać, co jakiś czas, nietypowe tematy wypracować czy rozprawek, tak będąc wychowawcą klasy I, II czy III Twoim obowiązkiem jest nauka podstaw - urozmaicona, ale bez udziwniania.

Co można robić po pedagogice wczesnoszkolnej? Po pierwsze sama edukacja wczesnoszkolna (zwana także nauczaniem zintegrowanym czy elementarnym) bez połączenia z wychowaniem przedszkolnym uprawnia wyłącznie do pracy jako wychowawca w klasach I-III - bez przedszkoli i zerówek. Oczywiście absolwent staje się także pedagogiem, w ogólnym znaczeniu tego słowa, ale przygotowany jest głównie do pracy w szkole - w placówkach pozaszkolnych niekoniecznie, bez względu na to, co ma napisane w suplemencie. W trakcie studiów zdobywa się wiedzę teoretyczną  z zakresu pedagogiki ogólnej oraz odbywa się wiele zajęć praktycznych np. opierających się na wprowadzaniu litery, edukacji matematycznej czy nauce czytania. Poznaje się także wiele technik plastycznych pobudzających kreatywność dzieci.

http://edudemic.com/wp-content/uploads/2012/04/simpsons-classroom.png
Źródło:http://edudemic.com/wp-content/uploads/2012/04/simpsons-classroom.png

Kto powinien w pierwszej kolejności brać pod uwagę ten kierunek? Osoby uzdolnione plastycznie i muzycznie.  Nie tylko z tego względu, iż na niektórych uczelniach odbywa się test predyspozycji plastycznych oraz muzycznych + sprawdzian dykcji, ale dlatego, że będzie się używało swoich zdolności w codziennej pracy. Poza tym, bardzo często w klasach I-III to wychowawca prowadzi zajęcia z zakresu wychowania fizycznego. To także powinno się wziąć pod uwagę przy rekrutacji na ten kierunek.

Co jeśli bardzo chcę studiować pedagogikę wczesnoszkolną, a nie mam zdolności np. muzycznych? 
Szczerze - możesz próbować. Pamiętaj jednak, że jeżeli nawet ukończysz studia i dostaniesz wymarzoną pracę - rzeczywistość zweryfikuje, czy się nadajesz. Nie musisz mieć wspaniałego głosu to fakt, ale umiejętność odtwarzania rytmu czy melodii już powinieneś posiadać. To Ty jako wychowawca będziesz ćwiczył z dziećmi na przykład Hymn Polski w klasie, który później będą śpiewać na auli, np. w czasie ślubowania. Podołasz?

Przypomnij sobie swoją wychowawczynię (bo dominują jednak kobiety) z najmłodszych klas. Jakie miała cechy? :)

niedziela, 2 lutego 2014

Nastoletnie matki, czyli jak to tak naprawdę wygląda - Teen Mom podejście drugie

Parę dni temu pisałam o tym, że nieszczególnie przypadło mi do gustu hasło reklamujące program Teen Mom. Określenie superbohaterstwem nastoletniego macierzyństwa wydawało mi się kompletnie nietrafione. 

Dalej nie jestem fanką hasła, ale samemu programowi Teen Mom muszę zwrócić honor. Faktycznie bardzo fajnie zrealizowali tę produkcję. Zero kiczu, sensacji i upiększania macierzyństwa. Stosunki młodych matek z ojcami dzieci dalekie są również od bajek i ideału. Trudne środowisko i prawdziwe problemy – czyli jak w życiu.
http://bi.gazeta.pl/im/05/21/e9/z15278341Q,Bohaterki-Teen-Mom-PL.jpg 
Źródło:http://bi.gazeta.pl/im/05/21/e9/z15278341Q,Bohaterki-Teen-Mom-PL.jpg

Po oglądnięciu pierwszego odcinka mam jednak inne obawy. Bohaterki programu pochodzą z trudnych środowisk. Ich stosunki z ich rodzicami i rodziną nie są łatwe. Ich poglądy bywają różne od poglądów rodziny. Jedna z dziewczyn mieszka w domu samotnej matki.

Pokazana była przykładowo też scena, w której nastoletnia matka idzie na konsultację lekarską z maluchem i dowiaduje się, że dziecko ma miesięczne opóźnienie. Nic wyjątkowego, wiele dzieci boryka się z tym problemem i później dogania rówieśników, prawda?

Czy jednak te wszystkie sytuacje będą zrozumiałe i jasne dla przeciętnego 12-16 letniego odbiorcy MTV?  Nie jestem przekonana. A w programie kwestie te są poruszane, ale nie tłumaczone.

Dużym plusem jest infolinia, która dostępna po emisji każdego odcinka. Porad udziela psycholog i prawnik. Uważam jednak, że lepiej było zrezygnować z ckliwych podkładów muzycznych, zrobić z tego porządny dokument i wyemitować na stacji nieskierowanej bezpośrednio do nastolatków – bo według mnie, nie wszystkie są gotowe na odbiór tak trudnych treści.

Widzieliście? I jak wrażenia? Zamierzacie obejrzeć kolejny odcinek?

sobota, 25 stycznia 2014

Problemy małych ludzi nie zawsze są małe...

Dziś przygotowałam dla Was post w nieco innej formie. Uprzedzam - nie będzie optymistyczny.

                 

I jak wrażenia?

piątek, 24 stycznia 2014

Teen mom, czyli czy urodzenie dziecka w wieku nastoletnim to bohaterstwo?

Głośno ostatnio, o nowym programie MTV, a raczej o jego polskiej edycji. Całkiem nowy to on nie jest, bo  jego oryginalna wersja śmiga od dawna. I  z tego co czytam miała całkiem dobrą oglądalność. Też obejrzałam swego czasu kilka odcinków.

Czy mam coś przeciwko programom o nastoletnich matkach? Zupełnie nie. Fajnie, gdyby powstał program, który przedstawia życie nastoletnich matek – bo ciąże nastolatek się zdarzają. I to coraz częściej. Młodzież szybciej dojrzewa, a z tym wiążą się eksperymenty. A odpowiedniego wychowania seksualnego w szkołach brak, o czym pisałam tutaj – klik. Byłoby świetnie, gdyby program przedstawiał problemy z jakimi muszą borykać się nastolatki w ciąży – brak akceptacji rówieśników, konieczność kontynuacji nauki, strach przed powiedzeniem rodzicom i inne takie „poważne” rzeczy. Program, dzięki któremu dziewczyny, które są w ciąży wiedziałyby jaką postawę powinny przyjąć. Na pozytywnych przykładach oczywiście.

MTV jednak reklamuję program hasłem „Gdy życie wzywa superbohatera…” Hasło atakuje z każdej strony – w zajawkach i na przystankach i wszędzie, gdzie się da.

http://bi.gazeta.pl/im/06/21/e9/z15278342Q,Bohaterki-Teen-Mom-PL.jpg
Źródło:http://bi.gazeta.pl/im/06/21/e9/z15278342Q,Bohaterki-Teen-Mom-PL.jpg

A ja się pytam, gdzie to bohaterstwo?  Urodzenia dziecka w wieku nastoletnim ma być bohaterstwem? Toż to sama biologia. Wychowanie dziecka i sprawienie, aby wyrosło na porządnego człowieka o określonych wartościach – tak, to jest bohaterstwo. Ale to, ocenić będzie można dopiero po latach. 

Określanie superbohaterstwem samego faktu urodzenia dziecka w młodym wieku, nie przyczyni się do niczego dobrego według mnie. Myślicie, że naprawdę żadnej nastolatce nie przyjdzie do głowy podnieść sobie samoocenę stając się takim superbohaterem? Żadnej - pytam?

Jedyne co mnie pociesza to fakt, że po emisji każdego odcinka dostępna będzie infolinia, na którą będą mogły dzwonić dziewczyny i porozmawiać z psychologiem – tu więcej informacji – klik 

Co myślicie o programie? Obejrzycie?


wtorek, 21 stycznia 2014

Propozycje zabaw plastycznych

  • Malowanie kamieni
Możemy do tego wykorzystać kamienie różnych kształtów i różnej wielkości. Przy odrobinie wyobraźni ze zwykłego kamienia dziecko może stworzyć zwierzątko, pojazd kosmiczny i wszystko z czym skojarzy mu się kształt kamienia. Do tego rodzaju zabawy możemy wykorzystać farby plakatowe, a następnie po wyschnięciu farby utrwalić malunek bezbarwnym lakierem.

  • Malowanie na lnie
Dziecko może przy użyciu farb plakatowych najpierw stworzyć kilka kolorowych plam, a następnie połączyć je  jednym, wybranym przez siebie kolorem tak, by przedstawiały np. coś z wymyślonych kategorii: postać z bajki, zwierzątko, autko itp.

  • Makaron typu kokardki
Makaron kokardki, można pomalować na dowolne kolory, a następnie do stworzonych już przez dziecko od zera postaci (głównie księżniczek ;) ) dokleić za pomocą kleju "Magik" kokardy we włosy lub jako ozdoby do balowych sukni.

  • Fasola
Fasolę można również wykorzystać w podobny sposób, jak makaron. Malujemy i naklejamy. Tym razem ciekawiej jest jednak stworzyć obrazem z pomalowanych przez dziecko fasolek bez dorysowywania niczego.

  •  Kasza gryczana/brokat
Dziecko maluje klejem wzory na kartce papieru (najlepiej minumum format A4), następnie posypuje swój niewidzialny obrazek kaszą gryczaną/brokatem i zsypuje nadmiar, przez co obrazek stanie się widoczny. Dla kreatywnych: stworzyć można tryptyk z trzech, niewidzialnych obrazów.



Art.❤️ 
Źródło: http://weheartit.com/entry/96458909/search?context_type=search&context_user=sfgleez&page=2&query=paint

Wykorzystacie jeden z pomysłów?


niedziela, 19 stycznia 2014

Savez-vous vraiment qui parle avec votre enfant sur internet?



Savez-vous vraiment qui parle avec votre enfant sur internet ?  Emoticones détournées Innocence en danger  

Savez-vous vraiment qui parle avec votre enfant sur internet ?  Emoticones détournées Innocence en danger

Savez-vous vraiment qui parle avec votre enfant sur internet ?  Emoticones détournées Innocence en danger  
Źródło:http://thegirlbehindtheadvertising.wordpress.com/2014/01/07/campagne-de-prevention-savez-vous-vraiment-avec-qui-vous-parlez-sur-internet-innocence-en-danger-rosa-park/

Pamiętacie jak pisałam, że czekam na kampanię społeczną o zagrożeniach w internecie, na które narażone są dzieci? O tu - klik.
Ta powyższa może nie jest najnowsza i nie jest skierowana do Polaków, ale dzięki demotywatorom, gdzie obrazki trafiły wczoraj na stronę główną, (i gdzie ja na nie trafiłam) myślę że dotrze do sporej grupy odbiorców. Czyli bilans na plus.

A jak Wam się podoba?

czwartek, 16 stycznia 2014

Chatolandia jest super :) A czy wychowanie seksualne też jest ok?

Słyszeliście o niej? Jeżeli nie - zajrzyjcie koniecznie :) O tu - klik 

Źródło:chatolandia.pl

A co sądzicie o wychowaniu seksualnym w szkołach? Może mieliście jakieś naprawdę ciekawe zajęcia, którymi chcecie się podzielić w komentarzach? Chętnie o tym poczytam. Ja w szkole, jako uczeń, nie dowiedziałam się niczego. Moim marzeniem wręcz jest, aby teraz edukację seksualną od gimnazjum, prowadzili w szkole seksuolodzy. Nie nauczyciele wysyłani na kursy kwalifikacyjne, mimo, że wcale nie czują się dobrze w temacie. Nie czerwieniące się Panie, które mogą poczuć się zażenowane tematem. I nie katechetki/katecheci księża, bo to już narzuca pewne poglądy i znów pojawiłby się problem jak w etyką. Seksuolodzy - specjaliści -to byłoby rozwiązanie idealne według mnie.

 A jak Wy to widzieliście parę lat temu? Szkoła kiedyś uczyła czy tylko unikała tematu?

niedziela, 12 stycznia 2014

Strefy wolne od dzieci

Do napisania wstępu do tego posta zabierałam się kilka razy. Zaczynałam, dochodziłam do wniosku, że to nie to, kasowałam. Oczywiście powtórzyłam to kilka razy. Nie wiedziałam jak zacząć. A chciałam zacząć mądrze - bo temat, który tym razem będzie poruszony dotyczy całego społeczeństwa. Dotyczy też Ciebie - nie zależnie od tego czy jesteś rodzicem, czy nie.


piątek, 10 stycznia 2014

Podsumowanie trzech miesięcy...

Blog ma w tej chwili 3 miesiące. Bardzo mało. Ale zdążyłam to już polubić, więc chyba zostanę z Wami na dłużej ;)

Jeżeli chodzi o zmiany to zauważyliście pewnie, że zmienił się adres bloga i będzie on już na stałe funkcjonował pod adresem www.pedagogpomaga.pl
Tak jest zdecydowanie łatwiej to zarówno zapisać, jak i zapamiętać. Au Pair z pewnością wiedzą, że czasami zapisywanie to jest jako operkowanie ;), co utrudniało podawanie poprzedniego adresu.

W najbliższej przyszłości zmieni się także szablon bloga, w którym główną rolę odgrywać będę rysunkowa ja - ale nie bójcie się, będzie to w lepszym wydaniu niż tu - klik.


Jeżeli chodzi o ostatnie trzy miesiące to pisałam tu między innymi o tym, że nie będę tolerować niepełnosprawnych (klik). W temacie niepełnosprawności stworzyłam także swego rodzaju apel do niań/ opiekunek (klik). Poddałam Wam kilka pomysłów na zabawy z dziećmi (klik, klik, klik, klik). Pisałam trochę o anonimowości w internecie (klik). Odpowiedziałam też na kilka Waszych pytań, między innymi skąd czerpać widzę o rozwoju dziecka (klik), jak postępować, kiedy dziecko się masturbuje (klik) i czy powinno się mówić dziecku, że się je kocha (klik).
Podzieliłam się też z Wami moimi przemyśleniami na temat studiowania pedagogiki (klik).  Opisałam również kilka książek zarówno dla tych dużych, jak i małych, a także odesłałam Was w kilka ciekawych miejsc w sieci.

Jak teraz na to patrzę, wydaje mi się, że był to całkiem pracowity okres. Zgadzacie się z tym? :)

I teraz pytanie do Was: czego chcielibyście, żeby było tu więcej? A może czegoś jest za dużo?




wtorek, 7 stycznia 2014

Wyobraź sobie...

Wyobraź sobie, że tak naprawdę jestem 14-latką. Bardzo chce w przyszłości zostać nauczycielem. A najlepiej pedagogiem - przecież oni nic nie robią, tylko siedzą w swoim gabinecie usytuowanym gdzieś w pobliżu sali gimnastycznej. Wszystkie posty, które tutaj zamieściłam skopiowałam z portali parentingowych. Ok, jestem sprytna. Skopiowałam i trochę przerobiłam. Wątki personalne? No cóż. Porządni pisarze zaczynali pisać opowiadania i kreować bohaterów swoich powieści czasem w bardzo młodym wieku.

Mogłabym być tą 14-latką? Owszem.

W internecie każdy może być każdym i to żadna nowość.

Coraz częściej jednak uznajemy to za fakt tak oczywisty, że o nim zapominamy. Jako dorośli zapominamy przez to o uświadamianiu dzieci o niebezpieczeństwach kryjących się w sieci. Umyka nam, że przecież do komputerów zasiada nowe pokolenie dzieci, a zagrożenia pozostają te same.

Pamiętacie kampanie społeczną
Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie ?

https://www.kampaniespoleczne.pl/images/zdjecia/ce/zdjecie_20080528235330_390.jpg
Źródło:https://www.kampaniespoleczne.pl/images/zdjecia/ce/zdjecie_20080528235330_390.jpg

Czekam na nową akcje utrzymaną w podobnym tonie. Nowe hasła. Nowy apel. Przypominajmy, ze zagrożenia są i będą. Internet jest cudownym wynalazkiem. Daje możliwości rozwoju. Anonimowość też można wykorzystywać w pozytywny sposób. Ale wszystko ma swoje wady i zalety. I nie można o tym zapominać.


To jak, mam 14 lat czy jestem prawdziwym pedagogiem?

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Dreams...

Zamarzyło mi się miejsce w sieci, w którym będę skupiać blogi pedagogiczne. A dokładniej blogi nauczycieli, wychowawców, niań, czy studentów pedagogiki opisujących swoje praktyki czy wolontariaty.

I stworzyłam. 

Spis jest tymczasowo brzydki jak noc pod względem graficznym (prawda? ;)), ale niech Was to nie przerazi. Z czasem zmienię wygląd na bardziej przyjazny.
Zdaję sobie też sprawę, że początkowo w spisie pewnie figurować będę tylko ja, bo blogów na których jest pisane o dzieciach, ale nie z punktu widzenia rodzica jest bardzo mało. Szukałam. Było ciężko.

Ale może powyższy spis kogoś zainspiruje do stworzenia swojego miejsca w sieci. Kto wie?

Kochane Au Pair - wiem, że Wy także pracujecie z dziećmi, ale Wasze blogi opisują raczej miejsca, które zwiedziliście, relacje z host rodziną. Ja uwielbiam o tym czytać. Ale Was skupia grupa blogów Au Pair. Zastanówcie się dwa razy zanim wyślecie zgłoszenie. Nie mówię, że żadna z Was nie opisuje metod pracy z dzieckiem, ale przemyślcie, co jest u Was na pierwszym miejscu. Ja i tak będę nadal Waszą fanką ;)

A może jest już w sieci spis takich blogów i go przegapiłam? Jeśli tak, dajcie znać!

czwartek, 2 stycznia 2014

Odpowiedź na pytanie: Skąd...?

Skąd czerpać wiedzę o rozwoju dziecka?

Dostałam maila z pytaniem. Dziewczyna, przyszła au pair, mająca doświadczenie z dziećmi 5+, chce pogłębić swoją wiedzę i doświadczenie, żeby mieć większe szanse na znalezienie rodziny. Rozważa wolontariat w domu dziecka, ale zanim się zgłosi chciałaby trochę poczytać. Zastanawia się co i jak :)

No to tak: Po pierwsze, jeżeli chce się nabyć doświadczenie z maluchami polecam na początek wyrobienie sobie książeczki sanepidowskiej (takiej jaka jest potrzebna do podjęcia pracy np. w sklepach spożywczych) - czasami jest wymagana.

Ponadto, trzeba się rozejrzeć, czy w okolicy istnieje jakiś dom małego dziecka, w którym potrzebują zielonych wolontariuszy. Pracy jest tam na tyle czasami, że szkolenie kogoś może być zbyt czasochłonne. Jeżeli nie ma w okolicy domy małego dziecka, to może pogotowie opiekuńcze? Jeżeli obydwie opcje odpadną, zawsze możemy zapytać się w najbliższym żłobku, o możliwość odbycia praktyk.

Skąd natomiast czerpać wiedzę o rozwoju dziecka? Polecam na początek podręczniki akademickie. Czasopisma dla przyszłych matek/matek małych dzieci zawierają bardzo dużo niepotrzebnej dla przyszłej au pair wiedzy - o rodzicielstwie bliskości czy przygotowaniach do porodu. 

Przede wszystkim polecam jednak, po nabyciu jakiegokolwiek doświadczenia wolontaryjnego pracę w charakterze nianii w Polsce - przed wyjazdem. Nie każdy jest stworzony, mimo chęci do pracy z maluszkami. To bardzo odpowiedzialne i satysfakcjonujące zajęcie, ale czasami też...nudne. Rzadko jest spontanicznie, trzeba się trzymać ustalonego przez maluszka rytmu dnia. Nie każdy będzie zadowolony.

Ja najbardziej lubiłam chyba, jeżeli chodzi o samą rozwojówkę tą pozycję:

http://ksiazka48.pl/image/psychologia-rozwoju-czlowieka-tom-2-harwas-napierala-barbara-trempala-janusz-179449.jpg
Źródło:http://ksiazka48.pl/image/psychologia-rozwoju-czlowieka-tom-2-harwas-napierala-barbara-trempala-janusz-179449.jpg

A jak wyglądało Wasze zdobywanie pierwszych doświadczeń w pracy z dziećmi?

sobota, 14 grudnia 2013

Do Ciebie mówię!


Często na blogach au pair widzę, że ktoś szukał rodziny i zgłosiła się. Jest. Idealna. Mili. Uprzejmi. Nawet dobrze płacą. Pokój piękny. Miasto cudne. Godziny pracy wymarzone.

http://data1.whicdn.com/images/90905790/large.jpg
Źródło:http://weheartit.com/entry/90905790/search?context_type=search&context_user=nicolegibsonxo&query=kids

I jest to jedno ALE. Tym ale jest niepełnosprawność dziecka. Jeśli to jest autyzm to jeszcze ktoś to rozważa (btw może mi ktoś wytłumaczyć, dlaczego autyzm uważany jest za fajny? Obstawiam, że to przez dziwaczne kreowanie osób autystycznych w filmach i tym podobnych oderwanych od życia. Autyzm jest teraz modny, czego nie rozumiem… jak dziecko z autyzmem to biorę, jak coś innego mniej mistycznego to podziękuje?). Jeżeli inna niepełnosprawność od razu odrzuca się propozycję, rzadko decydując się na rozmowę z rodziną. 

Bo jak to tak. Dziecko niepełnosprawne mają, a płacić chcą tyle samo, co za zdrowe. Skandal!

Hej! Posiadanie dziecka chorego nie oznacza wygranej w loterii i posiadania milionów na koncie. Rodzice dziecka płacą tyle ile mogą, bo zależy im na opiece nad maluchem, tak samo jak rodzicom dziecka zdrowego. Skoro masz takie dobre serce i chcesz być wolontariuszem po pracy to połącz jedno z drugim. Pomóż rodzicom i zgódź się na stawkę, jaka proponują, będziesz mieć 2w1.

Większość rodziców dzieci niepełnosprawnych to też nie idioci. Wiedzą, ze opieka nad ich dzieckiem wymaga pewnych umiejętności, ale spokojnie nauczą Cię tego. Gdyby wiedzieli, że nie jesteś w stanie nauczyć się pewnych rzeczy, szukaliby nie zwykłej niani, a pielęgniarki.

Dlaczego boisz się opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem?
Zaufajcie rodzicom, chociaż spróbujcie popracować z chorymi dziećmi – daj szanse rodzicom na znalezienie takiej fajnej opiekunki, jaką jesteś Ty :)

Tekst nie składny gramatycznie do granic możliwości – pisany pod wpływem emocji.


piątek, 6 grudnia 2013

Spóźniłam się dzisiaj do pracy...

...bo trafiłam na artykuł na onecie. A konkretniej na pytanie jednej z Mam, w jakim wieku można zostawić dziecko samo w domu.

Komentarzy było bardzo dużo, a do tego bardzo rozbieżnych. Ja na razie się nie wypowiem. Jestem ciekawa, jak jest u Was?

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...