Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książkowy poniedziałek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książkowy poniedziałek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 stycznia 2015

5 rzeczy, których uczysz się wchodząc do szkoły po raz pierwszy jako nauczyciel (3/5)


3. Nieustanne wojny

Wojny uczniów klas młodszych o miejsce w pierwszej parze to pikuś w porównaniu z wojnami jakie na co dzień toczone są w pokojach nauczycielskich. Przed każdą bitwą (czytaj zebraniem Rady Pedagogicznej) konflikty nasilają się. Przerwać je może wyłącznie najazd wroga tzn. ewaluacja zewnętrzna*  wtedy wszyscy mobilizują się, aby przetrwać. 

Źródło: klik

Konflikty są różne. Kłócą się starsi stażem nauczyciele z młodymi, nauczyciele przedmiotów "ważniejszych" (matematyka, j. polski) z nauczycielami przedmiotów takich jak plastyka czy wf. I chociaż nie są to konflikty tak nasilone jak np. w książce Pierwsze koty robaczywki Kariny Bonowicz (swoją drogą świetna książka napisana z humorem dla młodych nauczycieli wkraczających po raz pierwszy do szkoły) to i tak niezależnie od tego czy szkoła jest kameralna czy ogromna, czy to twoja pierwsza praca czy po prostu zmieniłeś placówkę to przekraczając próg pokoju nauczycielskiego nigdy nie wiesz do kogo się odezwać najpierw...

Źródło i opis książki : klik





A najgorsze jest to, że przez te wojny domowe zaciera się czasem to co najważniejsze, dobro ucznia...


* dla niewtajemniczonych - ewaluacja zewnętrzna to ten moment raz na parę lat, gdy do szkoły wkraczają przedstawiciele kuratorium i zaglądają w każdy kąt szukając co jest nie tak jak być powinno  - przynajmniej w teorii



poniedziałek, 5 maja 2014

"Moja terapeutka Bonnie stwierdziła, że to przypadek klinicznej...

...(czyli nieuleczalnej?) niemocy twórczej. Moja muza zaniemogła, a rokowania były złe."

Powyższy cytat pochodzi z książki Sarah Jio Marcowe fiołki. Przeczytałam gdzieś recenzję i przepadłam. Musiałam ją mieć. Jestem pewna, że od tej chwili, Wy też nie przestaniecie o niej myśleć.

https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRm262bgQ7K_x0fMFozQG30dvjSxl17ogLnHpfMzq3jHWNhzLOgzg
Źródło:znak.com.pl

10 lat temu Emily miała wszystko czego pragnęła - wymarzoną karierę i ukochanego. Dziś co najwyżej ma byłego męża i brak perspektyw na stworzenie kolejnego bestsellera. Aby odpocząć od całego zgiełku i zamieszania  związanego z rozwodem, Emily wyjeżdża na wyspę, na której spędzała wakacje jako nastolatka.

W domu ciotki, u której się zatrzymuje, Emily odnajduje stary pamiętnik z lat czterdziestych. Historia w nim opisana bardzo przypomina życie młodej pisarki. Czyżby historia zatoczyła koło? Emily natrafia na zagadkę z przeszłości i postanawia ją rozwiązać, nie przypuszczając nawet jak stary pamiętnik wpłynie na jej postrzeganie świata.

Marcowe fiołki to mimo mrocznej tajemnicy, którą odkrywa się wraz z główną bohaterką, ciepła, lekka powieść - niezwykle wciągająca. Ze świetnym klimatem oraz opowieścią w opowieści, dzięki historii z pamiętnika. To jedna z tych powieści, których się nie zapomina przez kilka następnych dni. Opowieść o wyborach i ich konsekwencjach. To historia o szczęśliwych zakończeniach i nieszczęśliwej miłości. A może odwrotnie? Można znaleźć w niej wszystko, a przede wszystkim naukę o tym, że warto dać sobie i swoim bliskim drugą szansę.

Zainteresowani?

Bo jeśli tak, to wpisując na stronie http://www.znak.com.pl/ kod rabatowy pedagogpomaga otrzymacie 35% rabatu przy zakupie min. 2 książek :) Szczegoły tutaj - klik :)


P.S. Wiem, że kazałam na siebie długo czekać, tzn. na post ;) Musicie mi wybaczyć - z unieruchomioną jedną z kończyn bardzo niewygodnie się piszę. I nie tylko pisze...

poniedziałek, 31 marca 2014

"I nawet jeśli okazała, jak bardzo mnie nienawidzi, nadal pragnęłam jej miłości."

Historia prawdziwa, mimo że nie wierzyłam - była tak drastyczna. Musiałam wygooglać, żeby zyskać pewność. Jeżeli nie chcecie/nie macie czasu na czytanie polecam Wam chociaż przejrzenie w internecie informacji o odsiadującej obecnie wyrok Eunice Spry.

Alloma Gilbert opowiedziała swoją historię w Ocal mnie od złego. Jest to historia tak pełna okrucieństwa zadawanego dzieciom, że Wam też trudno będzie uwierzyć w jej prawdziwość.

http://merlin.pl/Ocal-mnie-od-zlego_Alloma-Gilbert,images_big,5,978-83-240-1701-0.jpg
Źródło: znak.com.pl

Alloma jako dziecko zostaje oddana pod opiekę z pozoru miłej i sympatycznej Eunice. Rodzice uznają, że nie są w stanie zapewnić jej takich warunków, jakie może jej dać ta doświadczona, zajmująca się już zawodowo dziećmi od pewnego czasu, kobieta. Gdyby od początku wiedzieli jaki los nieświadomie zgotowali swojej córce, Alloma byłaby może uratowana od wszystkich krzywd, jakie ją spotkały. Eunice jednak gromadziła wokół siebie dzieci i podobny los spotkał nie tylko Allomę.

To, że dzieci spały na podłodze i wydzielane były im marne racje żywnościowe to - uwierzcie mi - najmniejsze z ich problemów. Dużo gorsze było maltretowanie, zero przypadkowych uderzeń gołą ręką, a zaplanowane tortury. Wlewanie dzieciom płynu do mycia naczyń do ust, zmuszanie do jedzenia własnych wymiocin czy picia moczu z podłogi to też tylko namiastka koszmaru. Dodajcie sobie do tego więzienie nagich dzieci przez miesiąc w gołych ścianach, bicie kijem w podeszwy stóp czy wsadzanie dzieciakom kija głęboko do gardła. Nie bez powodu sąd uznał, że większość rzeczy, które Eunice zrobiła nie przyszłą by nawet do głowy przeciętnemu człowiekowi. Eunice była zagorzałą wyznawczynią religijną (Świadkowie Jehowy), jednak myślę, że religia nie ma tutaj bezpośredniego wpływu na jej okrucieństwo - ona po prostu taka była, niezależnie od jej oficjalnych pobudek.

Sama historia nie może budzić w czytelniku mieszanych emocji - zawsze będą one negatywne. Jedynie co mam do zarzucenia wydawcy to okładka. Przedstawia ona co prawda dziewczynkę o oczach tak smutnych, że wzbudza ona natychmiast wrażenie potrzeby miłości, jednak jest ona blondynką, a Alloma ma czarne, kręcone włosy, co wielokrotnie jest powtarzane w książce. Oprócz wspomnień Allomy, najstarszy biologiczny syn Eunice, Christopher również spisał swoje przeżycia w Child C

Słyszeliście o Eunice Spry wcześniej? Więcej o niej tu - klik



poniedziałek, 17 marca 2014

Jedyny łatwy dzień był wczoraj…

Tym razem wybrana przeze mnie książka odbiega tematyką od pozycji, które zwykle opisuję.  Mój mąż/niemąż zachęcił mnie do niej mówiąc, że mnie zainteresuje – i miał rację.

Snajper (Howard E. Wasdin, Stephen Templin) to historia życia jednego z autorów książki, Howarda Wasdina. Życia tak bogatego w sytuację niecodzienne, ekstremalne, stresujące, że można by nimi obdarzyć życiorysy kilku ludzi. Większość książki poświęcona jest tematyce wojskowej, opis kariery Wasdina od momentu wstąpienia do wojska, aż do podjęcia decyzji o odejściu.


Snajper. Opowieść komandosa SEAL Team Six
Źródło:znak.com.pl

Spora część książki jest jednak poświęcona dorastaniu Wasdina, jego, jak to sam opisuję, "piekła dla dzieci", które przyczyniło się do ukształtowania jego osobowości i sprawiło, że perfekcyjnie nadawał się do tego, co postanowił w życiu robić.

W dzieciństwie Wasdin nie miał zupełnie kontaktu z biologicznym ojcem, ojczym natomiast stosował wobec niego przemoc zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Takie "wychowanie" uodporniło go w każdym znaczeniu tego słowa.

Jest to idealny przykład na to, że doświadczenia z dzieciństwa, oddziaływanie rodziców (w tym przypadku szczególnie "surowe wychowanie" ojczyma) definiują nasze dorosłe życie. Książka więc także pod względem pedagogicznym, książka może okazać się interesująca.

Jak już wspomniałam wcześniej, trzon książki stanowi kariera wojskowa Howarda. Myślę, że książka powinna spodobać się Waszym mężom/niemężom ;)

Jest tu wszystko dla Panów interesujących się militariami, między innymi dokładny opis szkolenia wojskowego, które trzeba zaliczyć, aby dostać się do szeregów jednostek specjalnych. Autorzy opisują również operacje wojskowe, w których brał udział Howard Wasdin jako operator SEAL Team Six. 

Duże wrażenie robi przede wszystkim część opisująca kryzys i interwencję sił międzynarodowych, które miały miejsce w Somalii w roku 1993. Autorzy przywiązują również szczególną dbałość o detale np.: dokładny opis wszystkich elementów wyposażenia każdego członka oddziału SEAL. 

Książka jest interesująca pod wieloma względami, szczególnie polecam, jeśli ktoś pasjonuje się militariami.

Przeczytacie? :)

Jeśli planujecie zakupy książkowe - zajrzyjcie też tu po kod rabatowy :) - klik 

niedziela, 9 marca 2014

Anna Starmach - Pyszne 25. Nowa porcja przepisów

Już od jakiegoś czasu marzyła mi się książka kucharska. Nie jakaś wielka z ogromną ilością przepisów, ale taka, do której będę mogła zajrzeć na szybko, żeby nie musieć przeszukiwać całego internetu w poszukiwaniu czegoś, na co miałabym ochotę. Wybór padł na książkę Anny Starmach, Pyszne 25 - w myśl nie zawsze mądrej zasady, co nowe to lepsze, wzięłam tę nową, mimo że poprzedniej nie trzymałam nawet w rękach.

Pyszne 25. Nowa porcja przepisów
 
Źródło:znak.com.pl

Jako, że nie jest to raczej książka do typowego czytania, a raczej do oglądania zdjęć z jednoczesnymi próbami wyobrażenia sobie, jak dane danie będzie się prezentować na własnym talerzy i we własnym wykonaniu przystąpiliśmy razem z mężem tudzież nie mężem (niech pozostanie to zagadką ;) ) do przeglądania książki.

Co pierwsze rzuca się w oczy? Fajny, wygodny format. Książki kucharskie kojarzą mi się przeważnie z opasłymi tomiskami, w których jest mnóstwo przepisów nieosiągalnych dla przeciętnych ludzi, bo niestety, ale nie będę dodawać kropli drogiego wina do mięsa, żeby miało ten charakterystyczny smak. Wolę dania, do przygotowań których nie trzeba się ani zadłużać, ani składników nie jest zbyt wiele. Stąd tez wybór padł na Pysze 25 - nie dość, że w założeniu szybko, to jeszcze tanio - idealnie!

Ok, siedzimy więc z mężem/niemężem i oglądamy. Na plus, że spis treści to nie tylko suche kurczak faszerowany, ale też miniaturka zdjęcia. I chociaż oboje wiemy, że w naszym wykonaniu nie będzie to wyglądać tak, jak na zdjęciu, już zaczynamy się zastanawiać co dziś zjemy... Przepisy są naprawdę łatwe i składają się (w zdecydowanej większości) ze składników dostępnych dla ogółu. Mąż/ niemąż trochę marudzi, że nie ma tu nic na ostro. Przepisy są tylko w dwóch kategoriach na słono i na słodko. Jak dla mnie wystarczająco - dla niego nie. Cóż, ciężko jest dogodzić wszystkim ;)

Przeglądamy, przeglądamy, ślinka nam cieknie, w brzuchu burczy i przepisy się kończą. Tuż za nimi jednak coś dla takich wybitnych kucharzy jak my: niezbędnik. Prawda, że bardzo miła nazwa na coś, co ja określiłabym najdelikatniej "poradnikiem dla początkujących"? ;)

Z książki jestem w 100% zadowolona, dokładnie czegoś takiego szukałam.  Ja dziś na obiad przygotowuję Faszerowane kajzerki z panierowanymi boczniakami, a Wy ? ;)

Jeśli nie macie pomysłu na obiad, zawsze możecie kupić Pyszne 25, bo...

...razem z Wydawnictwem Znak przygotowałam dla Was ponownie niespodziankę. Na stronie znak.com.pl będzie dziś działał specjalnie dla Was przygotowany kod rabatowy pedagog40 , który trzeba wpisać na stronie: http://www.znak.com.pl
Jeśli zdecydujecie się zrobić zakupy za minimum 100 zł, to otrzymacie RABAT w wysokości 40 zł :)
Zasady:
1. Aby skorzystać z promocji należy wpisać kod rabatowy  - pedagog40 na stronie www.znak.com.pl.
2. Gdy wartość zamówienia wyniesie 100 zł, od zamówienia odejmie się kwota 40 zł.
3. Rabat nie łączy się z innymi kodami rabatowymi.
4. Kod rabatowy jest ważny do 21 marca 2014 roku.

poniedziałek, 3 marca 2014

Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz - Lisa See

W książce Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz opowiedziana jest historia dwóch dziewczynek, a później kobiet, wciągając czytelnika niemalże w magiczny sposób. Przekonujący portret chińskich kobiet, których los został spleciony w dzieciństwie. Czytając tą opowieść ma się wrażenie, że jest całkowicie prawdziwa, a każde nawet najmniejsze opisane wydarzenie miało miejsce na prawdę, że to biografia.

Lilia na naszych oczach dorasta i wkracza bardzo szybko w świat cierpienia - i to nie tylko poprzez tradycyjne, bolesne krępowanie stóp, dzięki któremu dziewczęta mogą uniknąć losu służących tak zwanych małych synowych. Podobny, a zarazem zupełnie inny los czeka jej laotong, czyli dziewczynę, z którą zostanie połączona przez specjalny siostrzany związek - Kwiat Śniegu. Dziewczęta w świecie, gdzie kobieta jest nikim, mają być sobie bliższe niż mąż z żoną. I są. Wiedzą o sobie wszystko, powierzają sobie sekrety.

http://merlin.pl/Kwiat-Sniegu-i-sekretny-wachlarz_Lisa-See,images_product,2,83-247-0147-8.jpg
Źródło:merlin.pl

Okazuje się jednak, ze Kwiat Śniegu skrywa tajemnicę, której konsekwencje ciążą na dziewczętach przez całe życie. Mimo, że pochodzą z różnych klas społecznych, los pokazuje, że lubi być przewrotny. Relację Lilii i Kwiatu Śniegu przepełniają w zasadzie wszystkie emocje - w końcu połączone są na całe życie i przez ten czas wiele może się wydarzyć.

Kultura Chin nigdy mnie nie interesowała, ale ta książkę warto było przeczytać. Świetne studium charakterów, które trudno zapomnieć.

Pamiętacie, jaka książka wywarła na Was takie wrażenie, że historię bohaterów pamiętacie nawet po latach?

poniedziałek, 17 lutego 2014

Zorkownia...

Czekałam, czekałam (o czym pisałam tu - klik , przy okazji tam też macie dostępny kod rabatowy, gdyby ktoś był zainteresowany) i się doczekałam.

Nie jestem pewna czy Zorkownia jest idealnie wiernym zapisem bloga Agnieszki, bo przyznam się szczerze, bloga czytałam sporadycznie. Ciężko się go czyta, wręcz niewygodnie, jeżeli chodzi o jego wygląd - ale w tym jego urok. Nie upiększany - prosty, bo to treść, a raczej emocje, które treść wywołuje mają być na pierwszym miejscu. I tak jest, i taki jest urok tego bloga. Z książką jest zupełnie inaczej. To znaczy z wyglądem. Wydana przepięknie, z okładką w nasyconych kolorach, a nie w szarościach, jednocześnie z zachowaniem subtelności jaka jest potrzebna tej tematyce.

Gdyby ktoś nie był w temacie, to Zorkownia była blogiem roku 2011. Agnieszka - jego autorka, zapisywała w niej swoje wspomnienia z hospicjum, w którym jest wolontariuszką. Nie bez powodu był to blog roku w kategorii między innymi blogów literackich - Agnieszka ma swój styl pisania, i mimo, że to swego rodzaju pamiętnik, swoje przeżycia ubiera w piękne słowa.

Zorkownia
Źródło: znak.com.pl

Jak już pisałam, nie wiem czy jest to idealnie wierny zapis bloga. Podejrzewam, że w większości tak - osoby opisywane na blogu, podopieczni hospicjum, nie bez przyczyny zostali opisani na blogu, dlaczego miałoby być inaczej z książką? Sięgając do Zorkowni dotkniemy bliskości, czułości, ciepła, ale także samotności, bólu, cierpienia i śmierci. Będziemy razem z Agnieszką towarzyszyć podopiecznym hospicjum w ich chorobach. Będziemy towarzyszyć razem z nią ich rodzinom w cierpieniu. Będziemy razem z nią oceniać pracowników hospicjum i ich zachowanie. Będziemy świadkami codzienności w hospicjum.

Czytaliście książkę lub bloga?

poniedziałek, 10 lutego 2014

Niezbędnik obserwatorów gwiazd i Magic Molly

Dziś krótka recenzja czegoś najpierw dla tych dużych, a później dla mniejszych ;)


Dla dużych:
 
Niezbędnik obserwatorów gwiazd autorstwa Matthew Quick'a (autora Poradnika Pozytywnego Myślenia) jest czytadłem całkiem... miłym.

http://www.znak.com.pl/files/covers/card/b3/niezbednik_ok_500px.jpg
Źródło:znak.com.pl

 Czyta się szybko, strony lecą, a historia bohaterów pochłania. I wcale nie jest banalna, a tego obawiałam się najbardziej, bo sam język, którym posługuje się Quick jest jednak prosty. Finley marzy by wraz ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa, a zarazem dziewczyną, Erin wyrwać się z Bellmont - ich miasta rodzinnego, które zastraszone jest przez irlandzką mafię. Pewnego dnia Finley zostaje poproszony przez swojego trenera koszykówki o przysługę. Ma nią być złapanie kontaktu, wprowadzenie w nowe środowisko, a być może nawet nawiązanie przyjaźni z Numerem 21 - chłopakiem po przejściach. Słowo gwiazda w przypadku Numeru 21 może być kojarzone dwojako, ale wyjaśnienie dlaczego poznacie po sięgnięciu do Niezbędnika. Zdecydowanie ciekawym akcentem książki jest nagły zwrot wydarzeń i skierowanie uwagi czytelnika na wątek inny niż podstawowy. To zdecydowanie jeden z większych plusów tej książki. Nie jest to może literatura wysokich lotów, ale historia opowiedziana jest ciekawie i z pewnością może umilić wieczór :)

Dla małych:

Magic Molly. Kotek Czarownicy, autorstwa Holly Webb to pierwsza książeczka z serii zatytułowanej po prostu Magic Molly. Cykl zdecydowanie skierowany jest do dziewczynek.

http://www.znak.com.pl/files/covers/card/b3/Webb_MM1_Kotekczarownicy_500pcx.jpg
Źródło:znak.com.pl

 Ze względu na dość dużą czcionkę i małą ilość obrazków polecałabym ją do doskonalenia samodzielnego czytania dla uczennic klas II i III. Sama historia jest dość ciekawa i przenosi dzieci w świat magii, a jak wiadomo posiadanie magicznych zdolności to coś, o czym marzy każde dziecko. Gdy dorzucimy do tego jeszcze puchate zwierzątka - mamy hit wydawniczy. I tak jest w tym przypadku. Molly potrafi rozmawiać ze zwierzętami, więc jest jedyną osobą, do której zwierzęta w potrzebie, znajdujące się w gabinecie weterynaryjnym taty Molly, mogą zwrócić się o pomoc. Molly jak na dziewczynkę wrażliwą i zdecydowanie nieobojętną na los zwierząt pomaga im i na tym opiera się cała ta przyjemna seria. Bohaterem każdej z książeczek jest inne zwierzątko. Jeżeli dodamy do tego niską cenę (od ok. 12-15 zł) - możemy być pewni, że nie zmarnowaliśmy wydanej kwoty. Jedyne co mnie lekko przeraziło to opis magicznych wąsów kota - oczami wyobraźni widzę niestety dziewczynki, które po tej lekturze gonią swoje koty z nożyczkami. Na szczęście można temu zaradzić rozmową :)


Przypominam, że jeżeli planujecie zakupy książkowe możecie skorzystać z rabatu - klik :)

I jeszcze jedno. Nie zapowiadałam co prawda żadnego konkursu na blogu, jednak od jakiegoś czas śledziłam kto dodaje komentarze i czy są one konstruktywne, wnoszą coś do dyskusji, albo przedstawiają nowy punkt widzenia. Najwięcej takich komentarzy do tej pory dodaje Kasia ze Świata Niani i chciałabym ja nagrodzić historią o Magic Molly :) Przypuszczam, że to czytasz, więc podeślij mi proszę adres do wysyłki :)

A w temacie głównym, czytaliście Poradnik Pozytywnego Myślenia czy tylko oglądaliście film? Ja szczerze przyznaję,że film był pierwszy.


poniedziałek, 3 lutego 2014

Cud narodzin, czyli Położna Jeannette Kalyta

Książkę Jeannette Kalyty Położna (wyd. Znak) pochłonełam w kilka godzin. Najpierw, po przeczytaniu kilku pierwszych stron, stwierdziłam "O nie, zbyt dużo tu nacinania krocza, szycia i innych okołoporodowych koszmarnych słów - nie dam rady dobrnąć do końca". Ciekawość cudu narodzin była jednak silniejsza, a uczucie strachu przed słowami kojarzonymi wyłącznie z bólem szybko przegrało. Mogłam bez problemu czytać dalej, i dzięki autorce, położnej rzecz jasna, być świadkiem narodzin moich potencjalnych przyszłych uczniów. Rozkoszowałam się każdą historią, każdym pojedynczym opisanym porodem, jakby opisany był tam poród mojej siostry czy przyjaciółki. Opisy nie były przeciągnięte, a jednocześnie dzięki nim mogłam być realnym świadkiem porodu i rodzących. Oczami wyobraźni widziałam wspomniane w książce sale szpitalne i prywatne kliniki. Prywatność opisywanych par nie była naruszona, a ja i tak mogłam wyobrazić sobie ich nadzieje czy lęki związane z porodem.

Położna. 3550 cudów narodzin 
Źródło: znak.com.pl

Położna jest książką autobiograficzną. Przypadki nie są tutaj opisane z punktu widzenia medycznego, ale z punktu widzenia Jeannette, która, jak łatwo zauważyć, świetnie potrafi odczytywać emocję kobiet, z którymi rodzi. Wie czego im potrzeba, wliczając to samotność.

Położna jest książką, którą przeczytać chciałaby każda kobieta - i ta, która już rodziła, i ta przed swoim pierwszym porodem. Ta, która nie planuje posiadać dzieci także - dzięki opisom będzie mogła być świadkiem cudu narodzin. A mężczyźni? Dzięki tej lekturze zrozumieją, co czują kobiety i co czuły ich matki. Książka w zasadzie dla każdego - przecież każdy z nas przyszedł w podobnych warunkach na świat.

Zainteresowani? :) bo jeśli tak to...


 
...razem z Wydawnictwem Znak przygotowałam dla Was niespodziankę. Na stronie znak.com.pl będzie dziś działał specjalnie dla Was przygotowany kod rabatowy pedagog40 ,który trzeba wpisać na stronie: http://www.znak.com.pl

Jeśli zdecydujecie się zrobić zakupy za minimum 100 zł, to otrzymacie RABAT w wysokości 40 zł :)

Zasady:
1. Aby skorzystać z promocji należy wpisać kod rabatowy  - pedagog40 na stronie www.znak.com.pl.
2. Gdy wartość zamówienia wyniesie 100 zł, od zamówienia odejmie się kwota 40 zł.
3. Rabat nie łączy się z innymi kodami rabatowymi.
4. Kod rabatowy jest ważny do końca lutego 2014 roku.
 

A wiecie co oznacza rabat ważny do końca lutego? Nowe Pyszne 25 Ani Starmach, Zorkownię czy Schmitta dostępne od 10 lutego :) Ja zdecydowanie przebieram już nogami w oczekiwaniu na 10.02 :)




poniedziałek, 27 stycznia 2014

Pan od seksu

Rynek literacki przeżywa teraz zalew pozycji biograficznych. Jeżeli uważasz, że ktoś według tylko Ciebie, albo i według ogółu jest sławny, możesz być pewien, że jego biografia albo jest już na półkach, albo niebawem tam trafi.

Niestety tylko kilka z nich napisanych jest w ciekawy sposób, który może zachęcić do lektury nie tylko miłośnika danej osoby, ale i  tego potencjalnego fana. Bo mimo, że barwnych osobowości mamy wiele, to niestety ich życie bywa opisane w schematyczny sposób. Interesująco natomiast napisana jest biografia Zbigniewa Lwa - Starowicza, który opowiada i o osobie, i o kwestach, które najbardziej intrygują czytelników. Daje ona odpowiedź na pytanie: kim jest Pan od seksu (wyd. Znak 2013).

http://www.znak.com.pl/files/covers/card/b3/LewStarowicz_Panodseksu_500pcx.jpg 
Źródło:znak.com.pl

Co mnie zaciekawiło? Oczywiście, to co wszystkich (w mniejszym lub większym stopniu) sięgających po książkę pana Zbigniewa, czyli chęć przeczytania o tym, czym tak naprawdę zajmuje się seksuolog i czy rzeczywiście zna on wszystkie tajemnice seksu ;)

Co poza tym mnie urzekło? To jak p. Zbigniew musiał stawić czoła społeczeństwu uważającemu, że seksuologia jest jakimś dziwnym wymysłem i fanaberią. Wiedzieliście, że był blisko z kościołem? Z książki dowiemy się, czy to prawda, że przedstawiciele każdej grupy społecznej chodzą do seksuologów. Bo o księżach i zakonnicach krążą różne mity. A jak jest w rzeczywistości? Ja już wiem ;) I wiem także czemu jest Lwem. Bo wiecie Starowicz ukazuje nam kulisy swojej pracy, jak i oczywiście swojego życia bez owijania w bawełnę, ale i z zachowaniem dyskrecji. Chcecie wiedzieć jak w rzeczywistości wygląda bycie Panem od seksu?

 Sięgnijcie po książkę, z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić na te mroźne wieczory :)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Anioły jedzą trzy razy dziennie...

Czy warto przeczytać Anioły jedzą trzy razy dziennie Grażyny Jagielskiej (Znak 2014)? Początkowo nie zwróciłam uwagi, na nazwisko autorki. Do głowy dotarła tylko natarczywa zachwalająca reklama, świetny PR i obiecujący tytuł. Dopiero trzymając książkę w rękach rzuciło mi się w oczy, że to żona Wojciecha Jagielskiego - wcześniej właśnie jakoś mi tu umknęło. A to wiele zmienia w odbiorze...

 
Źródło:matras.pl

Tytuł był bardzo obiecujący. Nastawiłam się na wiele. Niestety zawiodłam się - chyba zawsze tak jest, gdy oczekuje się zbyt wiele. Książka zdecydowanie do przeczytania na raz i do odstawienia na półkę. Mimo, iż skłania do refleksji i po jej przeczytaniu w głowie będą Wam kłębić się myśli o życiu. Nie ukazuje ona świata w pięknych kolorach. Pokazuje raczej jak dużą paletą szarości obdarzona może być psychika człowieka. Uwrażliwia. Szczególnie przypadł im do gustu opis Karolinki - kobiety po trzydziestce, która myśli, że jest aniołem. Dwunastoletnim. Inne postacie opisane są schematycznie. Chce wierzyć, że to dlatego by chronić ich anonimowość. 

Wydaje mi się także, że ktoś nie związany lub zainteresowany w żaden sposób psychologią, terapią czy medycyną, nie do końca będzie w stanie zrozumieć funkcjonowanie opisanych pacjentów szpitala. Są przedstawieni zbyt fragmentarycznie, zbyt pobieżnie. I jeszcze jedno, zbyt dużo tu przekleństw. Tak, wiem - zawarty jest w nich duży ładunek emocjonalny. Ale ten sam ładunek można zawrzeć także w inny sposób. Tego mi tu brakuje.

Czytaliście? I jak wrażenia?

wtorek, 14 stycznia 2014

Coco musiała zaczekać...czyli poniedziałek we wtorek ;)

Pamiętacie jak pisałam tutaj, że zabieram się do czytania Coco Chanel - sypiając z wrogiem?  O tu: klik
Dziś będzie tutaj kolejna edycja książkowego poniedziałku - wyjątkowo we wtorek ;)

Coco musiała jednak zaczekać. Przeczytałam parę stron Małżeństwa we troje (Erica Emmanuela Schmitta) i przepadłam.

http://www.matras.pl/media/catalog/product/cache/1/image/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/m/a/malzenstwo_we_troje_IMAGE1_300105_1.jpg
Źródło:matras.com

Ten zbiór opowiadań mnie porwał. Każda z tych historii mnie urzekła. Fakt, faktem niektóre bardziej, niektóre mniej, ale szczególnie do serca przypadło mi pierwsze opowiadanie i chociażby dla niego warto sięgnąć po tą pozycję.

Dwóch Panów z Brukseli, bo tak nazywa się pierwsze z opowiadań jest tajemnicze od pierwszych stron. Dzięki nietypowej parze mamy okazję podglądać niczym przez dziurkę od klucza życie pewnej rodziny. Jeżeli to Was nie zachęci to zrobi to z pewnością kolejne z opowiadań, w którym główną rolę gra pies Argos. A właściwie wiele psów, każdy o tym samym imieniu. Żeby dowiedzieć się dlaczego  każdy kolejny pupil nosił to samo imię, również musicie sięgnąć do książki.

Opisałabym tu więcej szczegółów, jednak boje się. Boje się, że napiszę za dużo. Że poniesie mnie i pozbawię Was magii tej ksiażki, gdzie z niecierpliwością czeka się na to, co przyniesie lub wyjaśni kolejna strona.

A jeżeli chodzi o literaturę dziecięcą, to co powiecie na Baśniobór? Świetny wstęp do zostania fanem fantastyki ;)

 
Źródło:empik.com

A może Was też kusi Baśniobór, nie tylko dla dzieci? ;)

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Ksiażkowy poniedziałek plus Piotrusiowy bonus :)

Dzisiaj pokaże Wam jaka książka mnie zainteresowała, ale której nie miałam okazji jeszcze dorwać ;)


Klub FC Barcelona stworzył kreskówkowe postaci piłkarzy oraz trenerów i nadał im życie w serii krótkich filmików, które przyjęły się pod nazwą Barca Toons. Pomysł okazał się być nad wyraz trafiony - fani klubu od razu pokochali te animacje, a sam klub chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich najmłodszych kibiców, postanowił wydać rysunkową książkę z postaciami uwielbianej serii Barca Toons.
Źródło opisu i zdjęcia: matras.pl

Książka ta wydaje mi się (przynajmniej w założeniu) świetna dla chłopców, którzy niechętnie czytają. Bo jak wiadomo, żeby kogoś zainteresować literaturą, trzeba dać mu coś odpowiedniego. A cóż zachęci bardziej niż ulubieni piłkarze? Przy najbliższej okazji, muszę ją mieć ;)

Wczoraj natomiast miałam okazję być na głośno rozreklamowanym spektaklu Peter Pan on Ice. I powiem krótko - był wspaniały.
http://files.karnet.krakow.pl/news/o/1_72801_peter-pan-on-ice_25045.jpg 
Źródło:http://files.karnet.krakow.pl/news/o/1_72801_peter-pan-on-ice_25045.jpg

Będę szczera. Dzieciaki obecne na sali nie były zachwycone. A już z pewnością nie, aż tak bardzo jak rodzice i wszyscy inni dorośli. Bohaterowie (a raczej ich stroje) odbiegały od tych Disneyowskich, przez co dzieci były troszkę zdezorientowane. Najbardziej urzekł mnie chłopczyk, który w momencie wjechania na scenę Kapitana Haka krzyknął Święty Mikołaj ;) No tak - jakby nie patrzeć mamy okres świąteczny.
http://www.veronique.com.pl/wp-content/uploads/2013/09/peter-pan-1.jpg 
Źródło:http://www.veronique.com.pl/wp-content/uploads/2013/09/peter-pan-1.jpg

Wszystko zrobione było na bogato: jak coś miało wybuchać to wybuchało, jak latać to latało. Wspaniałe pokazy jazdy (co jak domyślacie się jest oczywiste) uzupełniały pokazy żonglerki, akrobacji na linie (wciąż na łyżwach!), muzyka oraz elementy humorystyczne, tu już głównie dla dzieci (tik-tak, tik-tak...). Wiedzieliście, że można chodzić na rękach po lodzie? Ja już wiem ;)
http://www.eventim.pl/obj/media/PL-eventim/galery/kuenstler/p/peter-pan-3.jpg 
Źródło:http://www.eventim.pl/obj/media/PL-eventim/galery/kuenstler/p/peter-pan-3.jpg

Elementy edukacyjne również znalazły się w przedstawieniu. Całość była przedstawiona z punktu widzenia autora Piotrusia Pana, przez co myślę, że dzieci zapamiętały jego nazwisko.

W przyszłym roku wybieram się ponownie na ...on Ice. W tym roku można było wybrać pomiędzy Piotrusiem Panem, a Piękną i Bestią. Już nie mogę doczekać się przyszłorocznych spektakli.

Był może również ktoś z Was?

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Książkowy poniedziałek

Jest tu ktoś, kto nie zna Martyny Wojciechowskiej? Jeżeli tak, ręka w górę- chętnie Cię poznam i dowiem się na jakiej planecie ukrywałeś się do tej pory.

Mikołajki może już za nami, ale przed nami wciąż Gwiazdka. Tradycje są różne, mi w dzieciństwie na przykład prezenty pod choinką zostawiał Aniołek.  A Wam?

Co chciałabym dostać tego roku gdybym była znowu dzieckiem? Z pewnością, którąś z książek Martyny Wojciechowskiej z serii dla dzieciaków (czytaj: książka leży na półce w pokoju dziecka, dorośli podkradają).


Źródło zdjęć :www.matras.pl


Zwierzaki świata oraz Dzieciaki świata są pięknie wydane. Może to nie nowość, ale wciąż zachwyca. Szata graficzna jest idealna dla dzieciaków. O licznych zdjęciach wspominać chyba nie muszę, bo to oczywiste w tego typu pozycjach. Świetny sposób przekazania młodemu czytelnikowi jak żyją dzieci i zwierzęta na całym świecie. Czekam na więcej!

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Książkowy poniedziałek, czyli co polecam na prezent

Znacie Mapownik? Uzupełnienie Map? Jeżeli nie to poznajcie i pokochajcie, niezależnie od wieku. I niezależnie od języka jakim posługuje się Wasze dziecko (także podopieczny ;)). Tekstu bowiem w nim mało, a kilka poleceń każdy bez trudu może mu przetłumaczyć.

 Źródło:http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/wiek/prod-mapy.html

Mapownik, czyli praktyczny kurs mazania po mapach Daniela i Aleksandry Mizielińskich (wyd. Dwie Siostry) przeznaczony jest dla dzieci. Ale ja osobiście sama chętnie bym po nim pomazała.

Składa się on z 36 kart pracy (dużego formatu), na których dziecko ma za zadanie na przykład pokolorować mapę Stanów Zjednoczonych 4 kolorami, tak by stany w tych samych kolorach nie stykały się ze sobą, lub przejść labirynt. Wszystko twórczo, kreatywnie, zabawnie

 Źródło:http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/?psearch[prodkey]=mapownik

Zdecydowanie mój numer jeden na liście prezentów dla każdego w wieku od 5 do 12 lat.

Mimo, że Mapownik ma być uzupełnieniem Map, to uważam, że przy wykonywaniu razem z dzieckiem kreatywnych zadań można się bez Map obejść. Wystarczy tylko pomóc dziecku uzupełniać karty pracy.

Jednak i Mapy i Mapownik są świetne. Gratuluje pomysłu oraz wydania i autorom i wydawcom.

Znacie podobne, kreatywne nowości na rynku?


Minimalizm jest w porządku...

...jeżeli oczywiście się z nim nie przesadza. Jakąś wielką fanką tej idei nie jestem, ale muszę przyznać, że wprowadzanie pewnych zasad pomaga w porządkowaniu. Przeważnie wszystkiego. W minimalizmie lubię to, że można zastosować go do każdej dziedziny życia.

Przeczytałam ostatnio książkę Dominuque Loreau Sztuka minimalizmu i szczerze nie zachwyciła mnie. Wracam jednak do inspirowania się minimalizmem poprzez internet. Z tych ciekawszych stron polecam tą:
http://www.theminimalists.com/21days/   - 3 tygodniowe wyzwanie, bardzo fajnie opisane.

W związku z energią i chęcią do pozbywania się rzeczy, które mnie nie cieszą (na fali entuzjazmu po lekturze) mam coś dla Was. Nie przepadam za Beatą Pawlikowska, a dokładniej za jej pozycjami nie typowo o podróżach i nie o językach (chociaż i tym można wiele zarzucić). Ale może Wam przypadnie do gustu?

Książka  Teoria bezwzględności, czyli jak uniknąć końca świata.
Źródło:http://merlin.pl/Teoria-bezwzglednosci_Beata-Pawlikowska,images_big,5,978-83-7778-095-4.jpg

Książka ta będzie nagrodą w moim minikonkursie.

Aby wziąć udział należy:
-polubić Pedagog pomaga Au Pair na fb
-  i dodać blog do obserwowanych
- oraz wspomnieć o konkursie na swoim blogu i zalinkować go (do 08.12. 2013r.)
-a także napisać w komentarzu (w języku polskim) dlaczego chcecie otrzymać książkę - w dowolnej formie, może być wierszykiem, może być to odpowiedź "bo tak" ;) Pamiętajcie, żeby pod komentarzem zostawić swój adres e-mail.

Konkurs będzie trwał do 09.12.2013 r. do godziny 23:59. Zwycięzcę ogłoszę 10.12.2013 r.

Wygrywa komentarz, który zainteresuje lub rozśmieszy mnie najbardziej :)

Konkurs przeznaczony jest dla osób pełnoletnich. Do konkursu nie zostaną dopuszczone wpisy, które: naruszają prawo obowiązujące w Polsce, naruszają prawa i uczucia osób trzecich,zawierają treści powszechnie uznane za społecznie niewłaściwe i naganne moralnie, treści reklamowe.

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...